Menu

Ziemianie w kuchni

z miłości do smaku!

Pierwsze koty za ...

mag43

Szanowny Czytelniku!

Długo mnie nie było. Wędrowałem ci ja po świecie, wędrowałem po stronach, nosiło mnie tu i ówdzie, tam i owam. Ale wszak jak mówi stara prawda – nowe wraca, albo li też idzie po okręgu. Tak i ja, syn marnotrawny wracam na strony Ziemianina w Kuchni, trochę dojrzalszy, mądrzejszy upływającym czasem, ale i z nową energią i chęcią.

Moja wieś i siedlisko również się zmieniły. Wymyśliłem Dzień Korbola, który urósł i obrósł we własną rzeczywistość. Doprowadziłem do wybudowania Wiejskiego Centrum Rekreacji i Wypoczynku. Impreza wyszła poza opłotki i wtedy się dowiedziałem, że jestem tylko od wypełniania papierków, od przynoszenia unijnej kasy, że to wszystko jest ich. No to sobie pomyślałem basta ludkowie rostomili, bawcie się sami. Moja chata z kraja i ja do was nic mieć nie będę. Efekt Szeli zaistniał po latach, jeno, że łba nie ścięli.

Ale, że bezczynnie siedzieć nie umiem znowu nosić mnie poczęło. Wymyśliłem z moim Ślubnym Szczęściem, że czas nam spłodzić kolejne dziecko. Na prawdziwe już nie czas, a poza tym nie wiem czy słusznie ale doszedłem do wniosku, że młodszy już nie będę, to i trzeba coś postroić na miejscu. Tak narodziła się idea Linii w Ogniu – Kuchni Historycznej. W naszym obejściu miejsca pod dostatkiem, tak więc postanowiliśmy zagospodarować budynek, który w czasach ustroju słusznie minionego został spalony ale mury obwodowe ostały się całe. Miejsca ci tam sporo. Wykreśliliśmy dwieście metrów pod dachem i drugie dwieście na świeżym powietrzu.

bl1

Teraz otwiera się tajemnica – co też będzie w środku? Otóż otwieramy weekendowy biesiadownik. Będzie ruszał powoli, jak żółw ociężale w piątek po południu by hulać przez sobotę i niedzielę. Oj będzie się działo! Wewnątrz największy w Europie piec grillowy. Będzie można w nim robić wszystko. Piec, smażyć, rożnować całego prosiaka, jagniaka, czy innego stwora. Na rozgrzanych cegłach szamotowych zapiekać placki. Obok będą stały dwie angielki, też palone żywym ogniem, dalej dwa piece chlebowe, jeden wymurowany, drugi ruchomy, żeliwny, wykonany w 1885 roku. Do tego jeszcze żarniki, przy których będą się piekły ryby wszelakie. Cuda, ludku mój kochany. Sam rzecz jasna sami byśmy się na takie przedsięwzięcie nie rzucili, więc zaprzęgliśmy do kieratu przyjaciół domu, niejakich Ewę i Piotra Michalskich, którzy co prawda herbowi po kądzieli, ale ludzie zacni. bl21
Przede wszystkim zaś gastronomiczni fachowcy. Wykorzystałem fakt, że znużeni zamknęli kultową, poznańską TOGĘ i zostali bez kulinarnego przydziału. Ewa zaś, to jedne z najbardziej wyrafinowanych kubków smakowych w stolicy Wielkopolski. Do tego wszystkiego całe grono moich przyjaciół, szefów kuchni najznamienitszych, polskich restauracji aż się pali by swoich sił w takim dziele popróbować. Gdym spytał czy będzie mnie stać na ich czas żachnął się jeden z drugim oświadczając – spać będę miał gdzie, do wypicia coś dostanę, a żarcie to sobie sam ugotuję. Tak więc ludkowie rostomili wracam na łamy nie tylko jako Ziemianin, ale i przewodnik, nowej, starej kuchni. O dokładnym terminie otwarcia rzecz jasna powiadomię, ale już teraz serdecznie, z całego serca zapraszam!

Wasz Ziemianin w Kuchni   

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • mamamarzynia

    Kochani! jak dobrze Was znowu widzieć i czytać!

  • mag43

    Cóż dzieci marnotrawne wróciły ;)

© Ziemianie w kuchni
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci