Menu

Ziemianie w kuchni

z miłości do smaku!

Od schabowego do curry

mag43

 

Wychowałam się w tradycyjnym domu, w którym Mama codziennie gotowała obiady. Z ich urozmaiceniem przy trójce dzieci, w tym dwóch dorastających chłopakach bywało kiepsko. Po pierwsze, z uwagi na moich braci musiało być dużo.  Po drugie, mając na uwadze zaopatrzenie w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, było trudne. W związku z tym schabowe, mielone, pierogi itp. itd. leciały na okrągło. Czasami dla odmiany rybka. Słodycze od święta.  Mama miała jedną zasadę: mamy jeść zdrowo i witaminowo, co oznaczało codziennie surówkę, zwykle dwie, rzadko jedną. Jak ja zazdrościłam koleżankom, które zajadały się gotowaną marchewką z groszkiem, tudzież zasmażaną kapustą. U mnie była surówka z kwaszonej kapusty, obowiązkowo z jabłkiem, marchewką i cebulką. A jak zielone  ogórki to nie ze słodką śmietanką i cukrem, ale z pieprzem i cebulą.

Dzisiaj jestem jej wdzięczna i z przyjemnością wracam do wytrawnych smaków dzieciństwa. Po wyfrunięciu z domu rodzinnego zaczęłam poznawać inna kuchnię ... w teorii. Zaczytywałam się wszelkimi dostępnymi książkami kucharskimi. Nabożeństwa do kuchni nie miałam, ale rozwijałam w sobie wyobraźnię kulinarną. Czytając czułam smaki i zapachy opisywanych potraw. Szczęście Moje nauczyło mnie zastosowania  tej umiejętności w praktyce i tak rozpoczęłam przygodę z kuchnią wykraczającą poza granice naszej tradycji europejskiej. Rozsmakowałam się w kuchni azjatyckiej.

Pewnego razu jedząc kolejne curry (zielone, moje ukochane) w kolejnym przybytku gastronomicznym, uświadomiłam sobie, że kuchnia tajlandzka uchodzi za najtańszą kuchnię na świecie, że właściwie każdy może zrobić swoje curry i szczycić się nim jako specjalnością domową, że przypadkowość miejsc, w których, za duże pieniądze, jadam tę naprawdę prostą, a jednocześnie wyrafinowaną potrawę, powoduje, że czasami mam niebo w gębie a czasami pikantną paćkę ryżową. Postanowiłam wypracować swój przepis na curry i udało się! Szczęście Moje mówi, że Taj by się nie powstydził, gdyby podał.   

Pastę curry można zrobić samemu. Ja lubię najbardziej zielone curry. Baza tej pasty to zielone papryczki chili, świeży imbir, trawa cytrynowa, kolendra, limonka, kumin, cebula. Proporcje zależą od naszej wyobraźni. Ja lubię ostrą pastę.  Pastę można też kupić i jest to mniej kłopotliwe. Kiedy już mamy podstawowy składnik cała reszta to kwestia naszej wyobraźni i smaku. Pamiętać należy o jednej rzeczy, warzywa w podanym curry muszą być chrupkie, dlatego należy je zrobić przed samym podaniem. Dobrze jest też pamiętać o ugotowaniu ryżu, przed przystąpieniem do robienia potrawy. Kiedy ryż jest gotowy (ja go zwykle nie solę) wrzucam do woka olej kokosowy (dwie łyżeczki) przesmażam na nim łyżeczkę kuminu oraz, jeżeli chcę mieć bardzo pikantną potrawę, startą łyżkę imbiru i posiekany czosnek, czasami papryczkę chili.

Po chwili dodaję pastę (ja daję większa łyżkę lub więcej, ale w rzeczywistości praktyka pokaże jak dużej ostrości oczekujemy od potrawy) i przesmażam ją razem wymienionymi wyżej ingrediencjami. Po chwili zalewam szklanką mleczka kokosowego, albo bulionu, w zależności od upodobań i dodaję pokrojone w kostkę warzywa. Jakie? Te które aktualnie posiadam na stanie. Może to być papryka, marchewka, cukinia, kalarepka, biała rzepa, fasolka, brokuł, oczywiście groszek cukrowy itp. itd. Zwykle dodaję trzy rodzaje warzyw, aby ich smaki były rozpoznawalne.

Jeżeli dodaję np. twardą marchewkę najpierw to przesmażam ją chwilę przed zalaniem. Zasadą jest dodajemy od najtwardszego warzywka do najbardziej miękkiego. Kiedy już wleję pierwsza partię płynu i potrawa zaczyna pyrkać, dodaję łyżkę sosu rybnego, dwa listki limonki kafir, zmiażdżoną laskę trawy cytrynowej, jeżeli taką mam, łyżeczkę brązowego cukru. Po ok czterech minutach dolewam szklankę mleczka kokosowego i gotuję jeszcze ok 5 -10 minut aż potrawa lekko zgęstnieje. I potem nic tylko jeść!

Smacznego!

Wasza Ziemianka w Kuchni



Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Ziemianin w kuchni] 88.220.191.*

    No i proszę jaka kulinarna poetka mi wyrosła, ale swoją drogą curry w jej wykonaniu niebo w gębie

  • Gość: [emka1216] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Cóż doceniaj

  • babciabezmohera

    Jestem absolutnie i całkowicie antykuchenna= gotuję, gdy muszę. Nie spodziewam się, by ta tendencja uległa jakiejkolwiek zmianie, niemniej o kuchni piszecie tak fajnie, że będę zaglądać. Pozdrawiam Was serdecznie. :))

  • mag43

    Dziękujemy! :)

© Ziemianie w kuchni
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci